Umowy pracownicze

agree-1238964__340Przedsiębiorcy często stają przed dylematem, jaką umowę wybrać: o pracę, zlecenia czy o dzieło. Każda z nich ma spełniać określone funkcje, każda ma swoją specyfikę. Żeby stwierdzić kiedy którą najkorzystniej zastosować, trzeba dobrze przeanalizować konkretny przypadek.  Na wstępie trzeba powiedzieć, że każda z wymienionych umów ma swoje własne cechy szczególne. Każda z nich została przewidziana do określonego zakresu przypadków i nie zawsze mamy wybór na, jakiej podstawie oprzeć relacje z nowo zatrudnianą osobą.    Umowa o pracę  Jest jedyną umową, na podstawie której pomiędzy jej stronami zawiązuje się stosunek pracy. Pracownik podlega kierownictwu swojego pracodawcy, pracuje we wskazanym przez niego miejscu i w określonym czasie. Stosunek pracy podlega szczególnej prawnej ochronie. Jego przerwanie jest możliwe tylko przy zachowaniu przewidzianych prawem standardów (zasada obowiązkowego okresu wypowiedzenia przed rozwiązaniem umowy). Pracownikowi przysługuje szereg uprawnień, takich jak urlop wypoczynkowy, możliwość uzyskiwania zwolnień od świadczenia pracy z różnych tytułów przy zachowaniu prawa do wynagrodzenia. Pracodawca jest zobowiązany do odprowadzania za swojego pracownika składek na ubezpieczenie społeczne oraz zaliczek na podatek dochodowy.    Umowa zlecenia (umowa o świadczenie usług)  Podobnie jak umowa o dzieło, jest umową cywilnoprawną. Stron umowy nie obowiązuje już wysoki rygoryzm Kodeksu pracy. Sposób ukształtowania relacji pomiędzy stronami zależy w przeważającej części od ustaleń samych stron. Np. takie kwestie jak urlopy, zwolnienia, czy inne typowe dla stosunku pracy elementy, mogą również pojawić się w umowie zlecenia, ale jeżeli nie ma o nich mowy, to wiążące się z nimi konsekwencje nie nastąpią. Czyli jeżeli np. o urlopie mowy w umowie nie ma, to urlop się nie należy.

Opodatkowanie w Polsce

calculator-820330__340Opodatkowanie w Polsce, brak podatku od wynagrodzenia otrzymanego w zamian za prace badawcze za granicą powoduje konieczność opodatkowania tego dochodu w Polsce według “normalnej” skali podatkowej, a więc 18% i 32% (rok 2009). Niestety system podatkowy w Polsce nie jest łagodny w stosunku do takich samych systemów za granicą. Cały minus polega na tym, że w Polsce jest bardzo niska kwota wolna od podatku dochodowego. Wynosi ona około 3500 zł i zmienia się rok rocznie, podczas kiedy np. w UK kwota ta, to ponad 5000 GBP! A zatem naukowiec, który w UK zarobi 5000 funtów będzie musiał je opodatkować stawką 18% w Polsce, natomiast np. spawacz w tym samym kraju, po zarobieniu 5000 funtów będzie w UK i w Polsce zwolniony z podatku (w Polsce dlatego, że zgodnie w umową o unikaniu podwójnego opodatkowania UK-PL dochody z tego kraju są wyłączone z podatku w Polsce).  Stąd się właśnie bierze się mniej korzystne opodatkowanie polskich naukowców w stosunku do opodatkowania osób innych profesji.   Jak uniknąć tego problemu Jest jednak sposób na uniknięcie tego niekorzystnego opodatkowania (mówiłem o tym między innymi w TelewizjiPodatkowej.tv ). Jest on bardzo prosty. Otóż skoro całe to niekorzystne opodatkowanie wynika ze zwolnienia z podatku za granicą, to aby to zmienić należy po prostu opodatkować się na tą okoliczność. A więc osoba prowadząca badania naukowe dla dobra publicznego powinna wyrazić wolę opodatkowania siebie w kraju zagranicznym, co tylko pozornie jest niekorzystne – jak już wiemy.   Opodatkowanie za granicą spowoduje możliwość wyłączenia zagranicznego dochodu z opodatkowania w Polsce (wedle zasad metody wyłączenia, albo metody zaliczenia z zastosowaniem ulgi abolicyjnej – o czym niżej) i tym samym opodatkowania jedynie za granicą według korzystniejszych zasad podatkowych. Problem jednak w tym, czy wszystkie strony (tj. zagraniczna placówka naukowa, zagraniczny fiskus, polski fiskus) się na to zgodzą. Moim zdaniem jednak, jeżeli zagraniczna placówka wyrazi chęć współdziałania w tym zakresie, to fiskus zagraniczny nie będzie się wtrącał (wszak będzie miał z tego przychód), a fiskus polski nie będzie niczego świadomy.