Umowy rezerwacyjne

hands-697645__340W obecnych czasach, w przypadku zamiaru kupna lokalu na rynku pierwotnym podpisanie z developerem umowy rezerwacyjnej staje się nieodłącznym etapem naszej inwestycji. W teorii taka umowa zabezpiecza interesy zarówno developera, jaki i kupującego. Developera – gdyż pozwala mu rozpoznać siłę zainteresowania jego inwestycją oraz gwarantuje mu sprzedaż wybudowanych lokali. Klienta – gdyż zabezpiecza jego pierwszeństwo do nabycia lokalu po ustalonej cenie.  Umowa rezerwacyjna poprzedza umowę przedwstępną. Umożliwia ona podpisanie obustronnego porozumienia, jeszcze w fazie przygotowawczej planowanego projektu np. gdy developer nie ma jeszcze pozwolenia na budowę. Od strony klienta zakup nieistniejącego mieszkania, wiąże się z dokonaniem opłaty rezerwacyjnej na rzecz developera przed podjęciem inwestycji.  W praktyce, stosowane przez firmy developerskie działania, odbiegają często od teoretycznego ideału. Niestety, w ogromnej większości przypadków, podpisanie umowy rezerwacyjnej związane jest ze sporym ryzykiem dla klienta.   Wszystko pod kontrolą ?  Przede wszystkim należy pamiętać, że umowa rezerwacyjna w wielu przypadkach nie spełnia wymogów rzeczywistych umów. W praktyce, najczęściej nie jest to obustronne oświadczenie zainteresowanych stron, lecz jednostronne oświadczenie klienta, wyrażającego chęć zakupu lokalu w nowej inwestycji. Tak skonstruowana, nie ma mocy zobowiązującej sprzedającego, nawet jeśli jego podpis widnieje pod treścią dokumentu. Stanowi raczej rodzaj propozycji ze strony kupującego złożonej developerowi, zawierającej ( cóż, to chyba dobre określenie) zachętę do swoistej „gry (przed)wstępnej”, której stawką jest własne lokum.  I tu zaczyna się ryzyko… Zawarcie umowy wiąże się, o czym juz wspomniałam, z uiszczeniem opłaty rezerwacyjnej. Kwotę tę wpłacamy developerowi jeszcze przed podjęciem przez niego inwestycji. W ten sposób dajemy mu możliwość obracania naszymi pieniędzmi bez żadnych dodatkowych kosztów. I nie byłoby w tym nic gorszącego, gdyby nie fakt, że trwająca, czasem miesiącami, procedura administracyjna związana z podjęciem budowy, może skończyć się fiaskiem – czyli brakiem pozwolenia na inwestycje. W tym czasie następuje wzrost cen, a bezowocnie oczekujący klient traci czas, odsetki od wartości wpłaconych pieniędzy oraz możliwość podpisania umowy z rzetelnym developerem na satysfakcjonujących warunkach. Ale poniesione straty mogą być znacznie większe. Zdarza się bowiem, że nieuczciwy developer poczyni zapis w umowie rezerwacyjnej, traktujący o braku zwrotu opłaty w przypadku wystąpienia różnych przyczyn np. nieotrzymania pozwolenia na budowę ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *